Długo zachęcałam się do serialowych ekranizacji komiksów, oj długo. Czy jedno z pierwszych dzieł Marvela podołało swojemu zadaniu - zachęceniu mnie (w końcu to subiektywny blog, gdzie mogę w pełni wyrażać swoje skromne zdanie) do śledzenia działań jednej z moich ulubionych wytwórni na tym polu?
Zbierałam się do tego serialu chyba z pół roku. Być może przez szalenie nieudany film o tym samym bohaterze, który oglądałam całkiem niedawno.W trakcie wakacji jednak, w czasie codziennej dawki biegu na stacjonarnym rowerze włączyłam sobie pierwszy odcinek.
I cóż było dalej?
No nie porwał mnie.
Naprawdę. Może dlatego, że było całkiem gorąco. Dłużył mi się strasznie. Nie, żebym nie lubiła seriali/filmów o prawnikach (o których zapewne jeszcze kiedyś napiszę). Ale po prostu mnie znudził.
Około dwa miesiące później, gdy już nastała szara rzeczywistość postanowiłam przemyśleć ten fakt. Mówię sobie: a co tam. W końcu obowiązek pisania licencjatu i pracy, a do tego zdania przedmiotów z kierunku to przecież nic, warto zawalić się serialami. I włączyłam drugi odcinek.
I to był błąd, bo na serial ,,straciłam" praktycznie cały weekend. Ależ ten serial wciąga. I to nie tylko komiksowych maniaków (bynajmniej tak mi się wydaje, ja może i maniakiem nie jestem, ale lubię sobie poczytać czasami) przez wątki postaci twardo trzymające się przy ziemi. Połączone z motywami typowo z komiksów. I czarny charakter jest po prostu świetny. W drugim sezonie może odrobinę gorszy, ale za to mamy, według mnie przynajmniej jeden z lepszych wątków miłosnych jakie widziałam.
I nasz główny bohater, niejednoznaczny w tym co robi, i nie tak kryształowy jak zazwyczaj bywa w filmach tej wytwórni.
Naprawdę polecam, nie tylko tym co lubią komiksy i bohaterów.
Moja ocena na filmweb: 8/10 Dlaczego? Jest świetny choć drugi sezon jest odrobinę słabszy. Do tego zakończenie pierwszego sezonu...nie zadowoliło mnie w pełni. Z niecierpliwością czekam na następny sezon.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz